Gruzja i my forum

Zbiór aktualnych, rzeczowych i praktycznych informacji o Gruzji. Forum założone przez Polaków mieszkających i pracujących w Gruzji na stałe.

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 2018-09-02 01:58:04

Grzegorz Batumi
Animator Czasu Wolnego
Lokalizacja: Batumi, Gruzja
Data rejestracji: 2018-01-22
Liczba postów: 60

Gruziński serwis AGD na przykładzie naprawy pralki Hoover w Batumi

Chciałem się podzielić moimi wrażeniami po „bliskim spotkaniu trzeciego stopnia” z Gruzińskim serwisem naprawiającym pralki marki Hoover.

W listopadzie 2017 szykując mieszkania do sezonu zakupiliśmy 8 sztuk pralek Hoover (dla dociekliwych model: DWOT 413AHC3/1-S
Wszystkie jakiś czas ładnie działały, ale nie miałbym o czym pisać, gdyby nie usterka jednej z nich.
Pewnego dnia na wyświetlaczu zamiast normalnych informacji o praniu, pokazał się kod błędu E13, a potem E15. Pogrzebałem w necie i wyszło, że są dwie możliwości. Albo kabelki od komputera nie są poprawnie podłączone, albo sam komputer odmówił posługi. Kabelki posprawdzałem sam. I mając już 100% pewność, że nie działa serce urządzenia – zadzwoniłem do serwisu. I w tym miejscu zaczyna się historia właściwa i moja opowieść.

Dzień 1. Umawiam wizytę serwisanta. Jestem proszony o podanie numeru telefonu, adresu i nazwiska na jakie zakupiono urządzenia lub numeru paszportu tej osoby. Zgłoszenie przyjęto. Serwisant dzwoni do mnie około godziny 21:40 (szok, to jest w PL niemożliwe) i przyjeżdża za moją zgodą około 22:10. Okazuje się, że za całe wyposażenie mobilnego warsztatu ma chłop 2 śrubokręty i latarkę w telefonie. Problem w tym, że pralka jest poskręcana na śruby z łbem sześciokątnym na klucz 7 mm. I nie ma szans, żeby to śrubokrętem zrobić. Użyczam jednak swój klucz i pan może wymontować panel sterowania wraz z wyświetlaczem. Zabiera go ze sobą i na tym dzień się kończy.

Dzień 2. Cisza. Ja nie dzwonię, serwis nie dzwoni.

Dzień 3. Godzina 21:40 (a jakże!) dzwoni serwisant. Mówi, że to co zabrał jest sprawne. I chciałby podjechać jeszcze raz, aby zabrać komputer główny. Ten jest umiejscowiony w głębi pralki i trzeba ją już porządnie rozmontować. Przyjechał, zabrał. Wyszedł ode mnie około godziny 23:15

Dzień 4. Cisza, ja nie dzwonię, serwis nie dzwoni.

Dzień 5 Cisza, ja nie dzwonię. Serwis jednak dzwoni. W sobotę (dziś) około godziny 23:55 odbieram telefon od serwisanta. Zeznaje, że komputer mam mieć bezpłatnie wymieniony na nówkę i on go ma właśnie w ręku. I że jedzie marszrutką z Tbilisi do Batumi. Pyta czy może być z około 30 minut i dokończyć naprawę. Lub jak nie, to wpadnie jutro. Ja zgadzam się na wizytę dziś, pomimo późnej pory. Ale nie powiem, szczękę z podłogi zbierałem. W PL serwis nie pojawi się na bank około północy w sobotę. O niedzieli też można zapomnieć. Ale to nie PL, to Gruzja. Magia działa.
Na chwilę obecną pralka jest poskładana i wg mnie działa poprawnie. Cała zabawa trwała dokładnie 6 dni.
Przy okazji zaznaczę, że naprawa była na gwarancji. Nikt nie chciał oglądać żadnych kart gwarancyjnych itp. Powiedzieli mi, że to wszystko jest w ich komputerach.
Pozostaje mi jedynie tym z Was którzy rozważają zakup pralki polecić firmę Hoover w Gruzji. Poniżej poglądowa fotka pralki o której napisałem to wypracowanie.

hoover.jpg


Mieszkam na stałe w Batumi w Gruzji. Potrzebujesz pomocy, znajdź mnie na FB lub pisz PW na forum.

Krytyk i eunuch z jednej są parafii, obaj wiedzą, jak, żaden nie potrafi.

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB